Artur Boruc urodził się 20 lutego 1980 roku w Siedlcach. Mieszkał przy
ulicy Wyszyńskiego, i właśnie tam, na pobliskich podwórkach i szkolnych
boiskach, od małego uganiał się za piłką. "Rodzice podchodzili do mojej
pasji zupełnie różnie" - wspomina Artek - "Tata (Władysław), który
czynnie uprawiał sport w sekcji hokejowej siedleckiej Pogoni, od
początku nastawiony był do mojej przygody z piłką bardzo pozytywnie.
Gorzej było z mamą (Jadwiga), która chyba nie wierzyła, że coś z tego
mojego hobby wyniknie". Sceptycznie nastawiona była także babcia
Helenka, która nie raz powtarzała Arturowi: "Pamiętaj, piłka jeść ci nie
da!". Z perspektywy czasu widać, że na szczęście sie myliła ;).
Artek był wzorowym uczniem aż do czasu, gdy jego starszy brat - Robert,
zaprowadził go na pierwszy trening Pogoni. "Było to w 1989 roku" - mówi
"Arczi" - "Na początku, jak każdy dzieciak marzyłem o grze w ataku, o
strzelanych bramkach. Postawili mnie jednak na bramce, więc łapałem. I
tak łapię do dziś" - dodaje z uśmiechem. Artur trafił najlepiej jak mógł
- na jego talencie bardzo szybko poznał się trener Józef Topczewski i
młody Boruc został pierwszym bramkarzem w zespole Juniorów Młodszych
Pogoni Siedlce.
W 1993 roku pojechał z juniorami Pogoni na swój pierwszy poważny
piłkarski wyjazd - był to turniej Dana Cup. "Zajęliśmy drugie miejsce.
Szkoda tylko, że nie mogłem wystąpić w finałowym spotkaniu z Hammerby" -
wspomina Artur -"Na jednym z treningów skręciłem nogę i musiałem
zakończyć swój występ na półfinale. Zajęliśmy jednak 2 miejsce w
klasyfikacji ogólnej turnieju, więc Danię mimo wszystko wspominać będę
miło".
W seniorach Pogoni
Kolejnym osiągnięciem młodego Artura był debiut w seniorskim zespole
Pogoni Siedlce. Swoją przygodę z dorosłą piłką zapoczątkował występem
przeciwko drużynie Orląt Łuków, w sezonie 1995/1996. Od tamtej pory
regularnie bronił bramki Pogoni, osiągając po drodze kolejne sukcesy. W
sezonie 1997/1998 zdobył z Pogonią Wojewódzki Puchar Polski, rozpoczął
także reprezentacyjną karierę, występując w kadrze U-17, a później U-18
i U-19.
Spełnienie marzeń, czyli jak Artur trafił do Legii
W 1998 roku kadra U-19 rozegrała na Stadionie Wojska Polskiego
sparingowy mecz z Legią. Artek zaprezentował się na Łazienkowskiej na
tyle dobrze, że został zaproszony przez działaczy Legii do uczestnictwa
w obozie szkoleniowym, organizowanym przez warszawski klub na Sycylii.
Jak się okazało, wyjazd ten był strzałem w dziesiątkę. Artur spodobał
się działaczom i do Siedlec dotarła oferta z Legii. "Nie zastanawiałem
się ani chwili. Taka oferta to dla młodego chłopaka spełnienie marzeń" -
wspomina Artur - "Mama, w przeciwieństwie do mnie, miała jakieś obiekcje
- bała się, że zginę w wielkim mieście. Ostatecznie jednak udało się ją
przekonać, że wyjazd do Warszawy to najlepsze, co mogło mnie spotkać."
Debiut w polskiej ekstraklasie
Kiedy w 1999 roku Artek zameldował się w stolicy, ciężko było przebić
się do pierwszego zespołu Legii. Numerem jeden warszawskiego klubu był
wtedy Grzegorz Szamotulski, a Artek, na zmianę z Wojciechem Kowalewskim,
występował w rezerwach, bez perspektyw na awans do szerokiego składu
"jedynki". "Jedyną szansą było dla mnie wypożyczenie. Na jesieni 2000
roku trafiłem więc do II- ligowej drużyny Dolcanu Ząbki, gdzie grałem do
końca rundy jesiennej. Od wiosny 2001 r. zacząłem już jednak treningi z
pierwszą drużyną Legii". Pierwszym bramkarzem Legii był wówczas Zbigniew
Robakiewicz. Gdy odszedł on z Legii w bramce stanął Wojciech Kowalewski,
który wrócił do warszawskiego zespołu z wypożyczenia do Grodziska Wkpl.
Kiedy i on postanowił opuścić Legię, decydując się na wyjazd do
Doniecka, wydawało się, że oto nadszedł wreszcie czas Boruca.
Radość Artura była jednak przedwczesna... "Klub kupił Radostina Stanewa.
Przyznam, że byłem tym rozczarowany, jednak praktycznie od razu
doszliśmy z Radkiem do porozumienia". Skazany na "grzanie ławy"
niespodziewanie zadebiutował w Legii już kilka miesięcy później. Podczas
meczu w Szczecinie, kontuzjowany Stanew musiał opuścić boisko, i między
słupkami stanął Artur. Było to 8 marca 2002 roku. Sezon ten był
szczęśliwy nie tylko dla Boruca, ale dla całej legijnej rodziny - to
właśnie w 2002 roku, po 7 chudych latach, Legia powróciła na szczyt
polskiej ekstraklasy. Debiut w Legii, Mistrzostwo Polski i Puchar Ligi -
start Boruca w warszawskiej drużynie był naprawdę imponujący! Młody
bramkarz nie popełniał większych błędów i powoli, poprzez swoje
zachowanie i grę, stawał się ulubieńcem warszawskiej publiczności. Kiedy
rok później Stanew opuścił Legię, wiadomym było, że to Boruc zastąpi go
między słupkami. Tak też się stało.
I w końcu Reprezentacja...
Od tego czasu Artek nieprzerwanie bronił barw Legii. Zdążył zadebiutować
w Kadrze A (meczem Polska - Irlandia w Bydgoszczy), zdążył kilka razy
pokazać, że bardzo zależy mu na grze w Legii. Artur był prawdziwym
ulubieńcem kibiców Legii i jako jeden z nielicznych piłkarzy potrafił
się z nimi bardzo dobrze porozumieć...
Szkocki Celtic
Teraz czeka go jeszcze jedno wyzwanie. Od lipca 2005 r. Artur jest
zawodnikiem Celtiku Glasgow. Proces aklimatyzacji przebiegł bardzo
szybko. Nasz bramkarz z miejsca stał się ulubieńcem fanów "The Bhoys"
oraz najlepszym bramkarzem ligi. Zdobył trzy tytuły mistrza Szkocji, ale
przede wszystkim błyszczał w Lidze Mistrzów. Artur świetnie wypromował
się w Celtiku i w kadrze. Pytają o niego największe kluby Europy.
Debiuty Artura
- Legia Warszawa - 8.02.2002 - 18. kolejka ligowa - Pogoń Szczecin 2-2
Legia Warszawa
- Reprezentacja Polski - 28.04.2004 Polska 0-0 Irlandia (od 59` min.),
Bydgoszcz
- Europejskie Puchary - 12.08.2004 - runda wstępna Pucharu UEFA - FC
Tbilisi 0-1 Legia Warszawa
- Celtic Glasgow - 2.08.2005 - eliminacje do Ligi Mistrzów - Celtic
Glasgow 4-0 Artmedia Petrżałka